Nierówne nawodnienie murawy widać po suchych pasach i zbyt miękkich strefach. Zraszacze boiskowe to wynurzalne elementy systemu, które rozprowadzają wodę na dużą odległość, a po zakończeniu cyklu chowają się w nawierzchni, więc nie przeszkadzają w grze. W nawadnianiu boisk wpływa to na tempo regeneracji trawy i bezpieczeństwo codziennego użytkowania.
Przy wyborze najważniejszy jest sposób pracy. Zraszacze sektorowe podlewają wycinek boiska, pełnoobrotowe pracują w zakresie 360°, a środkowe uzupełniają pokrycie centralnych stref. Wersje z wbudowanym elektrozaworem, czyli zaworem sterującym sekcją, upraszczają instalację, a modele bez elektrozaworu dają większą swobodę projektową. Pokrywa z zielonej trawy syntetycznej lepiej wtapia się w sztuczną nawierzchnię, a gumowa donica, przeznaczona do wypełnienia naturalną darnią, lepiej komponuje się z murawą naturalną. Standardowe przyłącza w zraszaczach boiskowych to 1„ lub 1 1/2”.
W systemach nawadniania obiektów sportowych dominują zraszacze turbinowe, dlatego o doborze zwykle decydują:
- zasięg od 14,9 do 24,1 m lub promień od 12,1 do 22,7 m, dopasowany do szerokości płyty,
- wzmocniona konstrukcja, komplet dysz i metalowy trzpień, gdy obiekt jest intensywnie użytkowany,
- łącznik przegubowy 1 cala albo 1 1/2 cala, gdy trzeba ustawić korpus i odciążyć przyłącze.